Tak więc Robert zaprosił mnie na weekend do Berlina do swoich rodziców chrzestnych ;) Naszym dodatkiem do wyjazdu miał być koncert Bushido, niestety okazało się że Bu odwołał show ;((((. Cóż było to drobne rozczarowanie ale...nie przeszkodziło w berlińskich szaleństwie ^ ^
W sobotę zasnęliśmy o 3 nad ranem, a o 5 była już pobudka!!. Nie wspominając o tym że w o 1 w nocy sprawdzaliśmy o której mamy pociąg, a o 2 wybierałam z szafy ubrania ;)
Rano oddalibyśmy po prostu królestwo żeby pospać dłużej a nie tylko 2 godziny!
Po 9 byliśmy już na miejscu i zaczęliśmy dzień od Donutów na śniadanko;)
Pogoda była wspaniała tak więc ... była okazja nie tylko jak zawsze do jeżdzenia s-bahnami ale do przejścia miasta na nogach ;) Kilka zdjęć z pierwszych paru godzin:
hahahha fotka pod tytułem " cooo ? ktoś robi nam zdjęcie? " ;DDD
a teraz miłym akcentem kończę notkę ;) ->